bezdroza profil facebook
strona startowa wyprawy off-road galeria zdjęć 4x4 relacje z wypraw 4x4 imprezy integracyjne porady i patenty 4x4 wyprawowa i powyprawowa ksiązka kucharska skontaktuj sie z nami

Ekspedycja klubowa Dupnica Trophy 2013 Bułgaria

    naklejka wyprawowa    Pierwszy senny poranek w Bułgarii przerwało słońce operujące tak mocno po dachach namiotów, że gorąc stał się nie do wytrzymania jeszcze przed ósmą. Gramoliłem się z namiotu mając w głowie żmudną dojazdówkę do miejsca naszej zbiórki w Gamzigradzie przez Słowację, Węgry i Serbię. Tę ostatnią pamiętam jak przez sen. Obiad w kolibie w Grzy, a potem spotkanie z resztą ekipy przed wejściem do ruin starożytnego miasta zbudowanego przez rzymskiego cesarza Galeriusa. Wspomnienia ze zwiedzania częściowo rekonstruuję teraz posiłkując się zdjęciami _ zmęczenie podróżą wymazało to i owo :) Granicę z Bułgarią przekroczyliśmy nieopodal Zajecaru. Miejsce na nocleg znaleźliśmy w ostatnim momencie, kiedy symbolicznie gasło słońce...

   
 
   bułgarskie dyskoteki    land rover w skalnym miescie    ruiny twierdzy w Kuli   
 
    Senny poranek nie trwał długo. Ruszyliśmy na wpół drogami gruntowymi, na wpół asfaltem w kierunku pozostałości po Monastyrze Albotyńskim. Wykute w skałach cele obecnie jedynie straszą pustką swoich przestrzeni, ale kiedyś zakonne życie toczyło się zwykłym rytmem wyznaczanym jedynie przez pory roku, wschody i zachody słońca. Kolejnym zabytkiem na naszej drodze były ruiny rzymskich budowli w Kuli, a głównym celem Jaskinia Magura słynąca z powstałych 12 tys. lat temu malunków naskalnych. Jest to jedna z większych udostępnionych do turystycznego zwiedzania jaskiń w Bułgarii. Opłaca się zwiedzić system korytarzy, należy jednak uważać, bo jest bardzo ślisko, warto również zabrać ze sobą coś ciepłego, a latarka ułatwi eksplorację nieoświetlonych zakamarków. Na koniec zwiedzania okazało się, że wyjście jest z drugiej strony góry i aby wrócić do samochodów czekał nas spacer. Ten tylko zaostrzył nasze apetyty, które zaspokoić miała mała knajpka w sercu Belogradczika, do którego dotarliśmy późnym popołudniem. Postanowiliśmy spać mając na oku skały, zamierzaliśmy je zwiedzać następnego dnia.     kolumna na terenowym szlaku    
 
   cela w monastyrze Albotyńskim    Czesma z sierpem i młotem    extremizer   
 
    Bełogradczik skały     Kiedy wstaliśmy naszym oczom ukazały się górskie, ośnieżone szczyty, które, ukryte w kłębach burzowych chmur, wieczorem były bardzo słabo widoczne. Na szczęście cumulusy przeszły bokiem i nie musieliśmy się obawiać deszczu. Formacje skalne w Belogradcziku zadziwiają bogactwem swoich kształtów. Trochę przypominają nasze Góry Stołowe, ale ich zagęszczenie jest jakby mniejsze, za to są rozrzucone na większym obszarze. W ich otoczeniu zbudowana została twierdza Kaleto, górująca nad miasteczkiem. Została założona w IIIw. n.e. przez Rzymian, potem przechodziła przez kolejne ręce (Bizancjum, Turcja, Bułgaria), ostatni raz militarnie użyta w XIX w. podczas konfliktu Serbsko-Bułgarskiego. Po zwiedzaniu raz jeszcze odwiedziliśmy jadłodajnię w mieście i udaliśmy się terenową drogą w stronę Berkovicy. Wspomniałem już, że nocna burza ominęła nas, ale nie naszą trasę. Na drodze zastaliśmy świeżo połamane drzewa. Szczęśliwie nie było ich wiele i z pomocą maczet i siekiery przygotowaliśmy je do ściągnięcia wyciągarką. Przydało się zblocze i dodatkowe taśmy, ostatecznie po trzech kwadransach akcji przeszkody zostały usunięte, a trakt stał się przejezdny. W dalszej drodze to wspinaliśmy się aż do miejsc, gdzie roślinność stawała się karłowata, to znów zjeżdżaliśmy w gęsty las, gdzie panował przyjemny chłód. Ostatecznie wylądowaliśmy z obozowiskiem na pięknej łące z górskimi panoramami - na północy wiosenną, a na południu zimową.    
 
   bułgaria 4x4    turystyka 4x4 w bułgarii    skała Czarny Kamyk   
 
    Rano powietrze z przebitej poprzedniego dnia opony zeszło dokumentnie. Musieliśmy ją tymczasowo napompować bo Ewa nie mogła postawić na kuchence czajnika tak, aby nie zjeżdżał. Po śniadaniu zabraliśmy się za łatanie. Zlokalizowaliśmy dziurę i winowajcę - nit. Po jego usunięciu założyliśmy kołek i pojechaliśmy dalej do Cziprowci. Miasto, które słynie w Bułgarii z kilimów, czyli tkanych dywaników. Podczas zwiedzania grodu zaczepili nas policjanci i powoli wyciągając od nas informacje podsumowali, że trasa, którą chcemy dalej jechać wymaga pisemnego pozwolenia, na które po złożeniu prośby na komisariacie czeka się około 2 dni :). Teraz my odbiliśmy piłeczkę i zaczęliśmy wyciągać informacje o tym jak dałoby się ominąć przepisy i w jakiś magiczny sposób jednak przejechać tą trasą. Ostatecznie dostaliśmy eskortę (sic!) w postaci Defendera z 2 przedstawicielami policji granicznej. Układ polegał na tym, że koledzy okrężną drogą pojadą do domu, a my przy okazji przejedziemy naszą trasą pod warunkiem, że nie zostaniemy tam na nocleg. Ostatecznie po bardzo widokowej wycieczce (mundurowi zboczyli trochę z trasy, aby pokazać nam widoczki i przy okazji wykonać pamiątkowe zdjęcie) zjechaliśmy w kierunku Montany lądując na nocleg w okolicach jeziorka.     w eskorcie policyjnego defendera    
 
   czesma z dwoma kranami    Monastyr Rilski    bułagarska kuchnia sacz   
 
    vraczański balkan     Kolejny dzień to Vraczański Balkan. Droga początkowo asfaltowa stopniowo się zwężała aż do momentu, kiedy mogła pomieścić już tylko jedno auto. Wiła się jak wstążka, czasem łuki zakrętów były tak ciasne, że ledwo starczało promienia skrętu. Wspinaliśmy się coraz wyżej w końcu trafiając na zakręt, który umożliwiał postój. Musieliśmy odpocząć i uprzątnąć trochę rumoszu, który schodził wraz z ostatnim śniegiem. Ruszyliśmy w górę i po kilkunastu zakrętach dojechaliśmy do schroniska, które wydawało się zamknięte, ale nagle otworzyło swoje podwoje i zaproponowano nam posiłek, który był największą porażką w całej podróży. Głodni i źli pojechaliśmy dalej zamieniając kiepski asfalt na drogi szutrowo-kamieniste, aby popołudniem zjechać do rzeki Iskr i jej niesamowitego przełomu. Odbiliśmy nieco z tracka aby wjechać do Monasteru _Sedmate Prestoła_ (Siedmiu Ołtarzy). Pomimo późnej pory udało nam się wyprosić ponowne otwarcie świątyni i zwiedziliśmy monaster zostawiając sporą sumkę w sklepiku z pamiątkami w podzięce za wyrozumiałość i otwarcie po godzinach. Przy klasztorze znajdowała się czesma, gdzie uzupełniliśmy zapasy wody pitnej. Podczas napełniania ostatniego kanistra przyszedł sms od Huskiego z pozycją, którą znalazł na nasz nocleg. Szukaliśmy się już po zmroku ale iluminujące na różne kolory lampy sygnalizacyjne Krzyśka sprowadziły nas na miejsce biwaku bezbłędnie.    
 
   dziedziniec monastyru rilskiego    monastyr rilski    restauracja bułgarska   
 
    Rano okazało się, że wypłaszczenie, które posłużyło nam za pole namiotowe, w istocie jest wejściem do opuszczonej sztolni. W środku ciągnęły się konstrukcje górnicze, lonty, przewody. Legia jako nasz klubowy speleolog oczywiście nie mógł się powstrzymać przed eksploracją i zabezpieczywszy się ruszył w otchłanie. Ostatecznie dotarł do zawaliska, a po drodze znalazł: skorpiony, traszki i ich skrzek oraz skolopendry. Zadowolony ze swych odkryć siadł w samochodzie i nie mówił o niczym innym przez godzinę. Dodatkowej porcji oliwy do ognistego słowotoku Legii dolały liczne leje krasowe urozmaicające krajobraz. Trasa biegła przez nagie góry, zmierzaliśmy już w stronę Sofii. Zaczęło się niewinnie - mały lejek, a za zakrętem kolejne trzy. Ostatecznie musieliśmy się co chwila zatrzymywać, aby Paweł mógł zbadać czy dany lej ma zadatki na jaskinię czy nie. Padła również deklaracja o organizacji wyprawy speleo w ten rejon. Po opanowaniu podziemnej gorączki musieliśmy opanować słoneczną. Wyjątkowo gorący dzień sprawił, że pył na drogach był dokuczliwy i mocno dawał się we znaki. Trud podróży zrekompensował nam widok Sofii, która prezentowała się na tle Witoszy imponująco.     Jaskinia Magura    
 
   turystyka 4x4 w bułgarkich górach    oczyszczanie szlaku z zwalonych drzew    usuwanie przeszkody terenowej   
 
    odnaleziony geocache w Bułgarii     Jeszcze przed wyjazdem z Polski podjęliśmy decyzję, że stolicę ominiemy obwodnicą, aby jak najwięcej czasu spędzić w górach. Trochę szkoda, ale przed nami było jeszcze sporo do zobaczenia, więc pożegnaliśmy Sofię. Plan na dzień obejmował zwiedzanie klasztoru w Rile. Dojazd na miejsce urozmaiciła wspinaczka na Piramidy Stobskie, a przed wejściem do klasztoru, postanowiliśmy jeszcze odnaleźć polskiego geocache. Udało się dzięki sokolemu wzrokowi Roxi, która wypatrzyła zawiniątko w korzeniach drzewa - wszystko mamy uwiecznione na zdjęciach. Oczywiście zostawiliśmy tam swoje gadżety i uzupełniliśmy dziennik odwiedzin. Zadowoleni przekroczyliśmy bramę religijnego symbolu Bułgarii. Monastyr wywiera ogromne wrażenie. Twierdza pośród gór swoim majestatem niezmiennie potwierdza, że w czasach tureckiej niewoli stanowiła ostoję prawosławia, istotnie wpływając na zachowanie tradycji chrześcijańskich w tym rejonie. Nie oparła się Turkom i nie oparła się Żiwkowowi (wieloletni przywódca komunistycznej Bułgarii). Zwiedzanie przerwał nam znów sms, tym razem nie były to współrzędne z miejscem na biwak, ale wezwanie pomocy. Na jednym z alternatywnych tracków utknął Husky, który postanowił sam zapuścić się w teren. Ekipa ratunkowa w ilości pięciu chłopa z całym sprzętem off-roadowym ruszyła. Po dotarciu na miejsce musieliśmy delikwenta najpierw zbalansować, aby podłożyć pod wiszące koła pniaki i kamienie. Później asekurując na rolkach od tyłu ściągnęliśmy Land Cruisera na drugą część czegoś, co Husky na początku uważał za drogę. Dalsze sprowadzanie samochodu do wsi upłynęło w miłej wspominkowej atmosferze. Idąc każdy opowiadał o swoich akcjach ratunkowych. Wieczorem rakija lała się strumieniami, aby ukoić nasze nerwy i nagrodzić wysiłek.    
 
   twierdza Kaleto    jajecznica z podrobami    szlak 4x4   
 
    Gorący poranek pospieszał, w planach wjazd wysoko w góry. Na wysokości 1850m żmudną wspinaczkę zakończył śnieg leżący na drodze. Podobno latem da się wjechać na około 2500m. Kiedyś tam wrócimy! Dalej na południe wspięliśmy się również do najstarszej sosny Bałkańskiej w okolicach miejscowości Bansko, która na wzór alpejski buduje apartamentowce w otoczeniu licznych stoków narciarskich kuszących turystów z grubymi portfelami. To będzie niebawem wielki kurort narciarski. Następnym punktem programu było bezimienne miasto, które nie robiło wielkiego wrażenia, wyglądało jak opuszczone stanowisko archeologiczne. Za to pobliski wodospad wrażenie robił. Czy to za sprawą uroku, czy to z powodu wysokości, na której znajdował się oglądający zmuszony pokonać lęk wysokości, aby nacieszyć się widokiem. Ostatecznie przegonił nas stamtąd deszcz, ale dobrze się stało, bo spieszyliśmy się do Melnika, gdzie dotarliśmy pod wieczór. Nie mieliśmy miejsca noclegowego, ale atmosfera uwiodła nas i poniosła w miasto. Ostatecznie wylądowaliśmy w klimatycznej knajpce z przemiłą obsługą i wyśmienitą kuchnią. Nie wiem ile razy wino w dzbanach było donoszone na stół, ale w końcu, już grubo po zapadnięciu zmroku, głos rozsądku zdołał skłonić nas do poszukania noclegu.     sprzedawca wina w Melniku    
 
   przygoda off-road    Land Rover Discovery    melnickie winnice   
 
    piramidy melnickie     Rano zostaliśmy nieoczekiwanie nagrodzeni i przed naszymi namiotami ujawniły się niewidoczne w mroku piramidy Melnickie. Lepszego pożegnania nie mogliśmy sobie wymarzyć. Ostatnie zakupy: pamiątki, oliwa, lutenica, rakija i pyszne chardonnay, które jeszcze do wczoraj przypominało mi Melnickie winnice, między którymi jechaliśmy zostawiając miasto za sobą. Kierunek Strumica, potem E75 i do domu. To jednak nie koniec naszej bułgarskiej przygody - Rodopy wciąż czekają, więc niebawem można się spodziewać naszego klubu w tamtym rejonie.    
 
   droga zasypana śniegiem    bułgarskie góry    Melnik   
 
   wieża obronna w Rile    Barbecue Malnik    w bułgarskim warsztacie   
 
   bełogradcziskie skali    skalne miasto    nad przepaścią   
 
   korytarze w jaskini    jaszczurka    malowidła sakralne   
 
   ołtarz w monstyrze siedmiu ołtarzy    dzwon w świątyni    pakowanie bagażnika dachowego   
 
   wyprawa off-road w bułgarii    bułgarskie drogi szutrowe    cygańskie dzieci   
 
   kaplica czaszek    monastyr siedmiu ołtarzy    kopuła prawosławnej światyni   
 
   monastyr Cziprowicki    Brama do twierdzy Kaleto