bezdroza profil facebook
strona startowa wyprawy off-road galeria zdjęć 4x4 relacje z wypraw 4x4 imprezy integracyjne porady i patenty 4x4 wyprawowa i powyprawowa ksiązka kucharska skontaktuj sie z nami

Wyprawa Max Ukraine Off-road Trophy 2013

     połonina Borożawa

   
    max ukraine offroad trophy    Dzień 1 - 29.05.2013
Spakowaliśmy się z Justyną dość szybko, najważniejsze rzeczy w aucie i w drogę do biura. Tam spotkanie z Waldkiem i Renią. Na miejscu już czeka na nas Igor z listą co mamy jeszcze dopakować - apteczka wyprawowa to najważniejszy element tej listy. Trochę tego jest, ale dajemy radę. Namioty na dach i wyruszamy na spotkanie z resztą ekipy. Około godziny 20 meldujemy się na biwaku, gdzie mamy umówione spotkanie z Grześkiem od Toyoty i z załogą Opla - Darkiem i Łukaszem. Aby nie tracić czasu rozkładamy namioty w oczekiwaniu na pozostałych członków wyprawy, którzy dojeżdżają już po zmroku. Szybka integracja i spać, bo rano spotkanie w umówionym miejscu z 4 Patrolami (Olek, Marcin, Tomek i Marek).

   
 
   ognisko w ukraińskich górach    podjazd off-road w Karpatach    dziewczyny off-roaderki   
 
    Dzień 2 - 30.05.2013
Dojeżdżamy na miejsce ale otrzymujemy info, że troszkę się chłopaki spóźnią - w końcu jechali całą noc. Spotkanie o godz. 9.00 przedłuża się do 9.30 i nagle słyszymy - jadą. Zza zakrętu wyłania się pierwszy Patrol, potem okrzyknięty mianem Monster ;) Po chwili pojawiają się pozostali. Przywitanie, odprawa i na granicę w Krościenku. Strona polska odprawia nas dość szybko, a strona ukraińska zaczyna się doszukiwać. Nie przejmujemy się, u nich jest to notoryczne. Po kilku chwilach już jesteśmy na terytorium Ukrainy i pierwsze zaskoczenie - nowy asfalt! Ukraina niestety słynie z kiepskich dróg. Po głowie od razu zaczyna krążyć mi naiwna myśl, że może ten asfalt to nie tylko tak na zachętę_ Dojeżdżamy na stację aby zatankować pojazdy i czar pryska. Dziura na dziurze tak jak zapamiętałem z ostatniej wyprawy. Ustawiamy się w kolumnie i ruszamy w kierunku Lwowa. Pierwszym punktem ma być Cmentarz Łyczakowski, na którym umówieni jesteśmy z przewodniczką. Jednak grupa, zaskoczona słabą jakością dróg, delikatnie zwalnia, a ja od razu wiem że nie damy rady w takim tempie dojechać na umówiona godzinę, więc zaczynam modyfikować spotkanie z Julią. Okazuje się że po nas ma kolejną grupę i nie będzie mogła nas poprowadzić. Mimo noża na gardle najuprzejmiej jak potrafię proszę o zastępstwo. Julia spisuje się na medal i organizuje Edka, bardzo fajnego faceta . Po zwiedzaniu Cmentarza idziemy na stare miasto. O godzinie 18.00 ruszamy w stronę Sławska. Niestety zaczyna bardzo mocno padać deszcz, a czas nieubłaganie ucieka. Postanawiamy z grupą, że tego dnia odpuszczamy sobie off-road w takich warunkach, aby jak najszybciej dotrzeć do Magury - naszego miejsca noclegu. W ciężkich warunkach docieramy około godz. 22.30. Pomimo późnej godziny w doskonałych humorach meldujemy się w Magurze, gdzie w ruskiej bani dokonujemy podsumowania dnia "Wieczorem Ukraińskim"... Było super - sauna, basen i rozmowy do późnych godzin nocnych ;)
    nissan patrol    
 
   polana samochody terenowe    ukraińskie szutry    patrol w błocie   
 
    biwak 4x4     Dzień 3 - 31.05.2013
Po _Wieczorze Ukraińskim_ wstaje się ciężko. Za to pogoda zaczyna się klarować i daje nadzieję na ładny dzień _ nadzieję spełnioną. Jemy szybkie śniadanie i ruszamy na połoniny. Wjazd na Borożawę, początkowo łatwy, z czasem zamienia się w krętą drogę. Na górze jest już bardzo ślisko, musimy podjeżdżać wolno i ostrożnie. Jak zwykle w takich przypadkach, widok z góry stanowi nagrodę za wytrwałość. Widząc trudne warunki postanawiamy zatrzymać grupę na wysokości 1300 m.n.p.m. Oczywiście śmiałkowie atakują wyższe partie, niestety bez powodzenia, bo koła mielą tylko błoto bez żadnego efektu. Po chwili załoga Opla melduje, że efekt jednak jest - zleciał cały płyn ze wspomagania. Cóż, trzeba zjechać, obejrzeć i sprawdzić przyczynę. U podnóża połoniny na parkingu postój i ostatnie zakupy, bo potem już nie będzie gdzie. Opel zakwalifikowany do naprawy, ze zdiagnozowaną usterką w postaci wykręconej śruby z pompy wspomagania. Tracimy trochę czasu, więc ekipa postanawia obejrzeć wodospady wyłącznie w dolnym biegu rzeki, czyli wodę bez efektu spadu, i ruszyć w upragniony teren.
   
 
   frontera w koleinach    przechylony patron    discovery na błotnistej drodze   
 
    Przygotowana trasa dostarcza nam wiele emocji, bo po ulewnych deszczach poprzedniego dnia droga jest mocno off-roadowa. W ruch idą taśmy i kinetyk, a uskuteczniamy holowanie, wyrywanie, pchanie i przejazdy przez zalane dziury - zabawy offowej co niemiara, a ci najbardziej spragnieni są ukontentowani. 15 km przed zaplanowanym miejscem na biwak przy źródłach rzeki Stryj okazuje się, że droga jest bardzo podmyta i mniejsze samochody nie przejadą, tym bardziej że Opel coraz częściej niedomaga i zaczynają mu strzelać przeguby. Postanawiamy zostać i nieco wcześniej, bo już o 17.30 zacząć się integrować. Miejsce na biwak wyszukuje Marek, a grupa zgodnie temu przyklaskuje. W zacisznym punkcie ustawiamy samochody i przygotowujemy nocleg, bo przecież potem to mogłoby być za późno. Młodsza część ekipy zaczyna rozpalać ognisko, jednak Olek z Tomkiem wymyślają że jak już ma być ognisko to takie naprawdę duże. Słowa zamieniają się w czyny i po chwili panowie już taszczą ogromne bele drzewa, które starczają nam do rana ;) Jak to przy integracji w terenie towarzyszą nam śpiewy, hulańce i swawola. Następnego dnia załoga Opla postanawia zjechać na asfalt i aby dalej nie kusić losu podejmuje decyzję o powrocie do Polski. I tu następuje moment nieco trudniejszy niż opisywanie usterki pojazdu. Muszę to napisać_ Tak, tak, niestety nie odbyło się również bez uszczerbku na zdrowiu. Podczas przygotowywania kijków na pieczyste nad ogniskiem jeden z uczestników okalecza dość poważnie palec u ręki. Mając w grupie wykwalifikowanych ratowników medycznych i weterynarza nie obawiam się o jakość opatrzenia rany, ale już cały czas w głowie dominuje jedna myśl - gdzie tu znaleźć punkt medyczny?     błoto na drodze ze Sławska    
 
   nissan z namiotem dachowym    na terenowym szlaku    za kierownicą patrola   
 
    ukraiński biwak 4x4     Dzień 4 - 01.06.2013
Pierwszym punktem dnia jest znalezienie dla Tomka lekarza. Decyzja - jedziemy do Sławska, bo najbliżej. Niestety w Sławsku pani w punkcie medycznym oznajmia, że jedynym miejscem aby pomóc koledze jest szpital w Skole. Po omówieniu za i przeciw z grupą, dwa auta jadą do Skole, a na miejsce spotkania wyznaczamy Turkę. Opel jedzie w stronę granicy, a reszta wraca na szlak, który prowadzi już do Turki, gdzie będziemy nocować. Droga szutrami ukraińskimi przebywana 4 samochodami przebiega dość sprawnie. Dojeżdżamy do bardziej offroadowego odcinka, po czym drogę zajeżdża nam jakiś Ukrainiec i mówi abyśmy tam nie jechali, bo wczoraj Kraz wyciągał stamtąd 3 auta. Co tu robić? Szybki przegląd mapy i mamy objazd, który również okazuje się widokowy. Dojeżdżamy na asfalt i otrzymuję telefon - to dzwoni nasz przyjaciel Jura z pytaniem gdzie jesteśmy. Tłumaczę, że droga w tym rejonie jest nieprzejezdna, co on również potwierdza mówiąc, że po wczorajszych opadach dobrze, że tam się nie wpakowaliśmy, bo na pewno nie nocowalibyśmy tego dnia w Turce. Przekazuję informacje reszcie ekipy ze świadomością, że mogą być niezadowoleni, ale przyjmują to dość gładko. W Turce, w Altanie Rozłucz jesteśmy ok 18.00, na miejscu spotykamy się z Tomkiem i Grześkiem. Prawie równocześnie dostaję smsa, że Darek i Łukasz są już w Polsce. Przy kolacji w barze dziękujemy załogom za uczestnictwo i delektujemy się przysmakami miejscowej kuchni. Dojazd z tego miejsca do granicy jest już prosty. Następnego dnia rano ruszamy w kierunku domu.
   
 
   połonina borożawa    jeden z podjazdów na szlaku    nissan patrol   
 
   kolumna samochodów terenowych    uczestnicy wyprawy    cmentarz łyczakowski brama   
 
   nasz przewodnik po Lwowie    cmentarz Orląt Lwowskich    mauzoleum za cmentarzem orląt   
 
   kwatery na magurze    widoki z borożawy    pole namiotowe w Solinie   
 
     biwak podczas ekspedycji