bezdroza profil facebook
strona startowa wyprawy off-road galeria zdjęć 4x4 relacje z wypraw 4x4 imprezy integracyjne porady i patenty 4x4 wyprawowa i powyprawowa ksiązka kucharska skontaktuj sie z nami

Jurajskie Warsztaty Nawigacyjne - relacja z imprezy 4x4
08.02.2014 r.

    warsztaty Nawigacyjne    Mgła, która spowijała pola nieopodal huty, rozchodziła się powoli kiedy jechałem na start imprezy. Pierwsza załoga startowała już w pełnym słońcu. Fajnie bo w takich warunkach dobrze się nawiguje i widoczność tez jest niezła a więc widoki gwarantowane! Trasa początkowo biegła obok industrialnych klimatów drugiej co do wielkości huty w Polsce ale szybko odbiła na Jurę.    
 
   roadbooki    naklejki na parchu    namiot garmin   
 
    Roadbook objeżdżał Zieloną Górę ale można było ją zobaczyć w całej okazałości. (Przy okazji, polecam to miejsce na aktywny spacer. Na górze w skałach ukryta jest jaskinia a dalej szlak wiedzie wśród ciekawie uformowanych skał, z których jedna to _Diabelskie Kowadło_.) Trasa kluczyła polnymi traktami aby doprowadzić do drogi, z której roztacza się piękny widok na Zamek w Olsztynie i _Góry Towarne_. Niebawem zaczynała się sekcja jazdy po koordynatach. Namiary prowadziły częściowo pod linią wysokiego napięcia aby ostatecznie skręcić i dojechać w okolice _Lisiej Góry_, tam droga wiła się pomiędzy niewielkimi wzgórzami, które były usiane wapiennymi skałkami.     jurajskie klimaty    
 
   dojazd na dziewice    300tdi    Olsztyn   
 
    gdzie geocache     Pierwszy Geocache ukryty był w Kielnikach. Kamieniołom to wyjątkowe miejsce. Nieczynny już zakład został udostępniony turystom. Gmina Olsztyn przygotowała ścieżkę krajoznawczą, która prowadzi z rynku przez spichlerz aż do kamieniołomu. Można tu poświęcić chwilkę i dzięki kamiennym tablicom informacyjnym dowiedzieć się co nie co o historii geologicznej Jury a nawet obejrzeć skamieniałości odsłonięte podczas prac wydobywczych.    
 
   Patrol    Kamienioom    ford   
 
    Trasa musiała oczywiście zahaczyć o Pustynię Siedlecką ale wcześniej bezlitosne instrukcje kazały za pomocą nóżek wspiąć się na skałę _Dziewice_ aby znaleźć drugą skrzynkę. Myślę, że się opłacało bo widoki stamtąd bezcenne. Szlak ominął Sokole Góry, przejechał przez Zrębice i od strony Krasawy wjechał na największą jurajską piaskownice. Tu była możliwość zabawy w piasku i wszyscy skwapliwie z niej skorzystali. Czas gonił bo czekały jeszcze inne zadania. Najbliższy cel _ Kamienołom Warszawski. Tam też ukryto skrzynkę geo. Nazwa kamieniołomu podobno wzięła się od tego, że kamień pochodzący z tego złoża pokrył Pałac Kultury i Nauki. Czy to prawda? Nie mam pojęcia ale podoba mi się ta historia. Zawsze można wziąć kamyczek i szpanować, że się ma kawałek Pałacu ;) w kieszeni.     Cheeroke    
 
   Lada    Zjazd z góry    Siedlecka   
 
    Nasza miejscówka     Instrukcje prowadziły na _Tankowiec_. To mało znana skała na Jurze ale ma szansę na odkrycie przez turystów bo w końcu wyasfaltowano drogę Suliszowiece-Zaborze a wiedzie ona opodal tej skały. Dobrze, że wokół niej pozostało jeszcze kilka szutrowych ścieżek. Tam ukryliśmy naszego autorskiego klubowego kesza, którego premierę zapowiadaliśmy już wcześniej.

Dalej szutrami i polnymi traktami kratki doprowadziły zespoły do Jaroszowa. Stamtąd kierunek Przybynów. W Przybynowie czas stanął w miejscu. Jak będziecie tam następnym razem przejeżdżać zwróćcie uwagę na kościelną wieżę i zegar wymalowany farbą na stałe. Jaką wskazuję godzinę? To zadanie zostawię już Wam na później.
   
 
      świete miejsce    Na szczycie   
 
    Trasa zaczęła zawracać w kierunku Zaborza. Tam była do odnalezienia ostatnia skrzynka o nazwie Hydrozagadka. Po dojechaniu na miejsce można było się zorientować czemu zawdzięczała swą nazwę. Niegdyś Zaborze a właściwie zbiornik _Zaborze_ było letniskową miejscówką, nad którą pobudowały się ośrodki wypoczynkowe, ba pojawiły się nawet kajaki i rowery wodne do wypożyczenia. Ale woda zniknęła. Nie stało się to po raz pierwszy ale kiedy znów pojawi się i czy w ogóle to nastąpi, nie wiadomo.

Po ostatniej skrzynce, roadbook doprowadził uczestników do części związanej z kompasem i mapą. Wszystkim udało się ja bezbłędnie przejechać czyli nie zapomnieli wiadomości z 5 klasy szkoły podstawowej. Do drodze czekał bród, który był przysłowiową wisienką na torcie. I można było w taki symboliczny sposób zakończyć zmagania terenowe. Ostatni namiar wskazywał parking. Pozostawało dojechać na naszą bazę terenową. Na Forestcampie, bo tak się nazywa nasz kawałek lasu :), czekała ciepła grochóweczka i gorące napoje. Ognisko paliło się a my piekąc kiełbaski rozmawialiśmy o trasie i innych naszych przygodach związanych z turystyką 4x4.
    Kiełbaski nad ogniskiem    
 

  Zapraszamy również do lektury relacji z innych wypraw off-road i do obejrzenia fotogalerii z wyjazdów turystycznych 4x4.